Po raz setny grałam na gitarze tę samą piosenkę,
piosenkę, którą mieliśmy zaśpiewać z Billem podczas naszego występu. Już dwa
razy zdążyliśmy to razem zagrać, brzmiało idealnie. Nigdy nie podejrzewałabym,
że mój chłopak ma taką niesamowitą barwę. I że nasze głosy tak dobrze się
dogadywały. Mimo wszystko dalej się tego bałam, wciąż obawiałam się, ze pomylę
akordy albo zrobię cos głupiego.
-Tę piosenkę zagrasz na konkursie? – zapytał cicho
blondyn znad podręczników od matmy. Ciągle zapominałam o jego obecności w
pokoju. Zadrżałem.
-Rozwiązałeś już? – warknęłam, szybko zmieniając temat. David,
bardzo z siebie dumny, pokiwał głową i podał mi kartkę z przykładem. Ostrożnie
odłożyłam gitarę na łóżko i wzrokiem przeleciałam po przykładzie. otworzyłam
szeroko oczy ze zdumienia. Cały przykład zrobił dobrze. Kolejny.
-Okej – odparłam nieswojo – Chyba to już umiesz –
westchnęłam chwytając podręcznik – Ale jeszcze jedno zadanie nie zaszkodzi.
-Kate! – jęknął chłopak – Od trzech godzin robię to samo!
To już jest nudne! – marudził. Westchnęłam ciężko, patrząc na kolejna stronę.
Zaczynał się już nowy rozdział. Podrapałam się po głowie.
-Mogę ci zaufać, skoro mówisz, że to rozumiesz? – zapytałam
niepewnie. Blondyn podskoczył z radością.
-No jasne – odpowiedział, kołysząc się na moim krześle i
czekając na moje kolejne polecenie. Przegryzłam dolną wargę i wzruszyłam ramionami.
-To możesz już iść – powiedziałam łaskawie. Blondyn
otworzył szeroko oczy ze zdumienia – No co? – zapytałam – Skończył się nam
rozdział. Nowego dzisiaj nie zaczniemy, bo to bez sensu. Jesteś wolny – po raz
kolejny wzruszyłam ramionami. On jednak nadal się nie poruszył, tylko gapił się
na mnie jak na ducha – aha, czyli chcesz jeszcze kilka zadań. Nie ma problemu –
chwyciłam podręcznik, ale zanim jeszcze zdążyłam go otworzyć, Desrosiers jęknął
głośno, skacząc w pobliże mojej osoby i zabierając mi książkę. Roześmiałam się.
-Leć już, to może jeszcze zdążysz na wieczorynkę! –
zachichotałam. Dave złapał się za boki z kpiącym uśmieszkiem na ustach.
-A to dlatego ty tak bardzo chcesz mnie wygonić! ty też
chcesz obejrzeć! – wystawił mi język. Przymrużyłam oczy.
-O niczym innym nie marzę – prychnęłam – chcesz pomóc
włączyć mi telewizor? Bo chyba sobie sama z tym nie poradzę. Aha – strzeliłam
palcami – No i jeśli chcesz tu zostać, musisz zrobić mi masaż stóp!
-Dawaj te giry! – uśmiechnął się blondyn, schylając się
po moje stopy.
-Hej! – wrzasnęłam przestraszona, podskakując – Ja
żartowałam! Moje stopy są zbyt cenne, żebyś ich dotykał.
-A już miałem nadzieję, że dostąpię tego zaszczytu –
posmutniał Desrosiers. Spojrzeliśmy na siebie i w tym samym momencie
wybuchnęliśmy śmiechem jak starzy i dobrzy kumple.
-to powiesz mi, jaki tytuł ma ta piosenka? – zapytał
blondyn, opierając nogi o biurko. Wyraźnie czuł się jak u siebie w domu. Tym
razem to nie przeszkadzało, chociaż zazwyczaj za takie zachowanie miałam ochotę
wyrzucić go z domu. Blondyn zawsze potrafił jakoś sprytnie mnie zagadać.
-„Full moon sways”* – odparłam zarumieniona, wlepiając
wzrok w podłogę. Kątem oka zauważyłam zamyśloną twarz Desrosiersa. Domyślałam
się, że on nawet nie słyszał o takim tytule. Uśmiechnęłam się. Właśnie o to mi
chodziło. Chciałam zaśpiewać piosenkę, której nikt nie zna, a którą pokochaliby
wszyscy.
-Nie znam – odparł zgodnie z moimi domysłami chłopak.
-O to chodzi – odparłam.
-Wiem! – podskoczył z entuzjazmem David – Zrobimy próbę
generalną! Graj!
-Chyba zwariowałeś!
-wrzasnęłam przerażona, strasząc także blondyna, który cofając się,
potknął się niechcący o dywan i upadł.
Nie zwróciłam na to uwagi – Usłyszysz to dopiero wtedy, gdy wszyscy to usłyszą.
Nie mogę dopuścić do tego, żebyś poznał to szybciej niż inni – prychnęłam.
-No przestań! – prychnął blondyn, wiedziałam, że już mu
nie przemówię do rozsądku – Trzeba ćwiczyć jak najwięcej.
-Ja już umiem to grać – dodałam szybko, ale to go chyba
nie przekonało.
-Z gitarą jest jak z matematyką – wytłumaczył mi
cierpliwie – Im więcej ćwiczysz, tym mniej błędów robisz. No i oczywiście tym
lepiej grasz – uśmiechnął się – No dawaj! – zachęcił mnie.
-Nie! – warknęłam – jesteś ostatnią osobą dla której
zagrałabym tę piosenkę.
- Ty się mnie wstydzisz! – roześmiał się blondyn,
siadając na krześle, na którym siedział jeszcze kilka minut temu – Ty naprawdę
się mnie wstydzisz! – roześmiał się. Ze złością na niego spojrzałam.
-Nieprawda! – wrzasnęłam wzburzona.
-to niby dlaczego jesteś cała czerwona?!
Przez moment na niego patrzyłam, a potem rzuciłam się w
stronę półki, na której stało niewielkie lusterko. Rzeczywiście moja twarz
nabrała różowego koloru.
-Ale się gorąco zrobiło!
-westchnęłam ciężko, ocierając pot z czoła, a raczej udając, że ocieram,
bo cała ta scena to było przedstawienie. Na moje nieszczęście on się na tym
poznał.
-Jeśli chcesz, to możesz się rozebrać – zachichotał – Mi
to nie będzie przeszkadzać.
-Obejdzie się – burknęłam pod nosem, jednak uśmiechnęłam
się lekko. Wróciłam na łóżko i ukradkiem zerknęłam na gitarę, co nie uszło
uwadze Desrosiersa.
-No dawaj! – próbował dalej mnie zachęcić. Nie miałam
zielonego pojęcia, jaki miał w tym cel. Uparcie pokręciłam głową. Nie mogłam
tego zrobić, po prostu nie mogłam – Katy, stres naprawdę jest do pokonania! –
spojrzałam w jego piwne oczyska i właśnie w nich zobaczyłam pewność. Uwierzyłam
mu. Tylko że ja nie potrafiłam z tym walczyć.
-Zacznij małymi krokami – pouczał mnie uśmiechnięty
blondyn – Słuchaj, musisz tylko wziąć tę gitarę i zagrać początek. Reszta już
sama poleci.
-Ale ja nie potrafię! – wrzasnęłam zdenerwowana, nie tyle
zachowaniem kolegi, co swoim. Nie umiałam się przemóc i to mnie wkurzało.
-Ty zawsze reagujesz wrzaskiem, jak coś cię wkurza –
zachichotał David, ale zaraz spoważniał – To jak ty zamierzasz wystąpić przed
całą szkołą?
-Wtedy nie będę sama! – odparłam z dumą.
-Nie? – zapytał zaskoczony Dave – to kto z tobą będzie? –
jego ciekawość nie znała granic. Przegryzłem dolną wargę, zastanawiając się,
czy dobrze zrobię, jeśli powiem mu o swoim chłopaku. Właściwie to co mi szkodziło.
-Mój chłopak – uśmiechnęłam się. Przez ułamek sekundy
przed oczami stanął mi obraz Billa i jego szeroki uśmiech. Po raz kolejny do
głowy przeszła mi ta myśl, że bardziej wspaniałego chłopaka nie odnalazłabym
nigdy.
-aha – blondyn pokiwał ze zrozumieniem głową – Ale to
wcale nie znaczy, że możesz zwalać na niego całą odpowiedzialność stresowej, bo
on pewnie też będzie zdenerwowany. Dlatego musisz teraz dla mnie zagrać –
paplał ciągle Dave – Inaczej nie dam ci spokoju. Uwierz mi, mogę nadawać tak w
nieskończoność. Raz chłopaki zamknęli mnie w kiblu, bo za dużo gadałem. Mieli
niezły ubaw, dopóki Chuckowi nie zachciało się do toalety…
-Dobra, zagram ci to – przerwałam mu, nie zważając na
jego opowieść. Blondyn tylko szerzej się uśmiechnął, patrząc jak chwytam
gitarę. Ręce mi drżały, ale wmawiałam sobie, że to nie stres, że przecież ja
się nie denerwuję przed tym idiotą Desrosiersem. Jeszcze przed kimś, na kim
opinii mi zależy, to okej, ale przed nim? Przed osobą, której zdanie nie jest
nic wart?
Co gorsza to wcale nie pomagało. Gdy tylko na niego
spojrzałam, nerwy mi przeszkadzały w uchwyceniu gitary i rozpoczęciu gry.
Ciągle się wierciłam, co chyba doprowadziło do szału chłopaka.
-No zacznij w końcu grać! – wrzasnął oburzony chłopak –
Bo za chwilę pomyślę, że ty nie umiesz tego zagrać!
-Umiem! – warknęłam – Potrzebuję czasu!
-Ciekawe, jak będzie reakcja szkoły, jak będziesz się tak
ociągać – blondyn chyba specjalnie wydukał tę złotą myśl, żeby mnie wkurzyć. I
zadziałało. Byłam tak bardzo zdenerwowana, że omal nie zniszczyłam akustyka.
Zamiast tego od razu zaczęłam grać, chyba po to, żeby rozładować złość. David miał
rację, to zniknęło. Pozostało tylko skupienie i muzyka.
Blondyn przez cały czas z uwagą wsłuchiwał się w dźwięki
wytwarzane przez moją gitarę. Nie miałam pojęcia, dlaczego lekko się uśmiechał.
Kiedy skończyłam grać, nie bez strachu na niego spojrzałam, chociaż ciągle
próbowałam siebie przekonać, że jego zdanie w ogóle mnie nie interesuje.
Desrosiers zamyślony przegryzł dolną wargę.
-Czegoś tak okropnego jeszcze nie słyszałem – westchnął
ciężko. Momentalnie zrobiłam się czerwona na twarzy i już otworzyłam usta, żeby
coś mu odpowiedzieć, ale wtedy Dave wybuchnął głośnym śmiechem – Twoja mina
jest bezcenna! No przecież ja żartowałem! – poklepał mnie po ramieniu jak
rasowego kumpla. Wciąż byłam wstrząśnięta jego reakcją. Nadal nie zamykałam ust
– Grasz naprawdę nieźle. Może Slashem to ty nie jesteś i prędko nim nie
zostaniesz, no ale przecież nie o to chodzi, prawda? – puścił mi oczko, co
zdumiało mnie jeszcze bardziej – trochę się gubisz w rytmie, musisz w myślach
sobie liczyć, ale jak trochę potrenujesz, to na konkursie zniszczysz wszystkich - uśmiechnął się jeszcze szerzej. Otworzyłam
buzię.
-A ty kim jesteś, znawcą jakimś? – prychnęłam z pogardą,
chociaż w myślach sobie powtórzyłam jego porady, żeby je zapamiętać. On wpatrywał
się we mnie swoimi wesołymi oczami, a potem powoli wyciągnął dłonie w stronę
mojej gitary. Objęłam ją, patrząc na niego nieufnie. Nikomu nie dawałam do rąk
mojej gitary, nawet mój ojciec wiedział, że nie może z niej korzystać.
-Przecież nie zrobię jej krzywdy – próbował mnie
przekonać. Westchnęłam cicho i spojrzałam na instrument. Głos Davida wydawał mi
się pewny, ale i tak mu nie ufałam – Spokojnie, uwierz mi, ja wiem, czym może
być gitara dla człowieka – spojrzałam w jego piwne oczy i ujrzałam prawdę.
Nadal z niewielkim wahaniem wyciągnęłam gitarę w jego stronę. Przez ułamek
sekundy jeszcze ją trzymałam, zastanawiając się, czy dobrze ronię. Uznałam
jednak, że on na to zasługuje, chociaż nie miałam pojęcia, za co.
-Cudo – wyszeptał Desrosiers, dotykając strun palcami. Wydawał
mi się naprawdę onieśmielony tym, że w ogóle trzyma tę gitarę w dłoniach.
Dopiero po chwili zaczął grać. Miałam wrażenie, że on zapomniał o mojej obecności,
tak bardzo wczuwał się w muzykę. A ja nie wiedziałam, co on grał. Domyśliłam
się, że to musiała być jego jedna z ulubionych piosenek. Zamknęłam oczy.
Dźwięki były niesamowite. Mogłabym słuchać ich w nieskończoność i nigdy by mi
się nie znudziły. On potrafił. On potrafił grać i to o wiele lepiej niż ja czy
Bill.
-Niesamowite – wyszeptałam, gdy on przerwał brzdąkanie.
Wyraźnie zaczarowana otworzyłam. Blondyn przez krótki moment patrzył na mnie, a
potem ze smutkiem zwiesił głowę i znowu zaczął grać. Moje serce zaczęło
szybciej bić. Dave wyraźnie stracił dobry humor, nie wiedziałam, dlaczego, ale
zrobiło mi się go szkoda – Coś się stało? – zapytałam delikatnie. On tylko
pomachał głową, dalej bawiąc się gitarą.
-Po prostu… Wspomnienia – uśmiechnął się krzywo – Tamta
piosenka była dla mojej dziewczyny… - blondyn gwałtownie urwał, a potem szybko
się poprawił - … mojej byłej dziewczyny.
Zadrżałam przestraszona. Przez cały czas myślałam, że
Davidowi udało się z nią pogodzić, dlatego zaczął z powrotem przychodzić do
mnie, żeby ćwiczyć tę matmę. Poczucie winy znowu dawało mi się we znaki. Cała
ta afera na nas obu wpłynęła fatalnie. Tyle że ja ucierpiałam tylko na opinii,
on utracił coś ważniejszego.
-Przepraszam – wymamrotałam cicho, wlepiając wzrok we
własne palce. Katem oka widziałam jego twarz.
-Nie masz za co przepraszać – westchnął blondyn, przerywając
grę – To już przeszłość, muszę nauczyć się z tym żyć – dodał słabo.
Najwyraźniej mówiło się o tym znacznie łatwiej niż się czuło. Doskonale o tym
wiedziałam, chociaż sama nigdy nie byłam w takiej sytuacji.
-Naprawdę masz dobry sprzęt – zmienił szybko temat,
zauważywszy zapewne, że oboje czujemy się niezręcznie, rozmawiając o jego byłej
dziewczynie. Ze słabym uśmiechem wyciągnął instrument w moją stronę – Nie
zmarnuj go.
Chwyciłam ją czując się, jakbym przejmowała już inną
gitarę niż oddawałam w jego ręce. To było dziwne, bo ten akustyk wydawał mi się
być jeszcze piękniejszy. Chyba dopiero wtedy poczułam magię muzyki.
Zrozumiałam, że ją także można odkryć.
-Dobra, będę się zbierał – dodał za chwilę trochę
nieswojo Dave, wstając. Otworzyłam usta, chcąc go zatrzymać, ale nie wiedzieć
czemu, nie zrobiłam tego. Uznałam, że być może on nie ma już ochoty na moje
towarzystwo. Po tym, co powiedziałam, wcale bym się nie zdziwiła. Westchnęłam
cicho, przeklinając siebie w duchu i wstając, by odprowadzić blondyna do drzwi.
Aż do tego dnia nie poruszaliśmy tematu dziewczyny Dave’a
i chyba nigdy więcej już go nie poruszymy. Kiedy otworzyłam oczy i uświadomiłam
sobie, że to już dzisiaj, miałam ochotę zamknąć je z powrotem i zasnąć. Siłą
woli zdołałam się powstrzymać. Zamiast tego zmusiłam się, żeby wstać i ubrać
się. Śniadanie połknąć nie mogłam. Nerwy brały nade mną górę.
Jeszcze przed szkołą zastanawiałam się, czy na pewno chcę
do niej wejść, postanowiłam jednak się przemóc. Wiedziałam, że to jest do
pokonania, że ja mogę z tym zwyciężyć. Wszyscy się na mnie patrzyli, kiedy już
znalazłam się w środku, zapewne przez gitarę, którą targałam na ramieniu. Chyba
byli zaskoczeni. Starałam się nie zwracać na to uwagi, tak jak wczoraj
powiedział mi Dave, ale to było cholernie trudne. Po raz pierwszy lekcje mijały
mi tak szybko. Dwie pierwsze, które się odbywały skończyły się prawie w tym
samym czasie, w którym się zaczęły. Dłonie coraz bardziej mi drżały.
Wyskoczyłam z budynku szkoły, mając nadzieję, że Billowi uda się poprawić mój
nędzny humor. Mojego chłopaka jeszcze nie było. Zdenerwowana zerknęłam na
zegarek. Po raz drugi się rozejrzałam. Ludzie roześmiani i wyluzowani siedzieli
na ławkach i śmiali się. Powoli zaczynałam żałować, że się na to wszystko
zgodziłam. Czekałam do dzwonka, po dzwonku także. Obiecałam sobie, że bez niego
nie przekroczę progu szkoły. Oczywiście uległam, kiedy David namawiał mnie do
powrotu i obejrzenie występów. Na początku nie chciałam, wiedziałam, że nie dam
sobie rady bez Billa. Blondynowi jakoś udało się przekonać mnie, że mój chłopak
na pewno tutaj przyjdzie, że na pewno zjawi się w szkole. Za kulisami był taki
bałagan, że nie mogłam znaleźć tam własnych myśli. Stanęłam z Davidem tak, żeby
widzieć całe przedstawienie, chociaż tak naprawdę ono w ogóle mnie nie
interesowało. Ciągle ze strachem rozglądałam się za osobami, które miały
wystąpić. Wszyscy stroili głosy albo instrumenty. Nerwowo przełknęłam ślinę. On
musiał przybyć na czas. No przecież by mnie nie wystawił… Nie on…
-David! – usłyszeliśmy za sobą ostry krzyk. *przed laty nie mogłam przestać tego słuchać :) https://www.youtube.com/watch?v=SGJAc7WY23w
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz